sobota, 26 kwietnia 2014

Foto-larson - pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika fotografii


Będąc ostatnio z dziewczyną w Warszawskiej Hali Mirowskiej z dość prozaiczną sprawą, natknąłem się na nieduży sklepik, który przeniósł mnie do innej epoki. Dla mnie osobiście fotografia analogowa jest czymś magicznym, czymś co zawsze chciałem umieć. Nigdy nie miałem jednak aż tyle samozaparcia, żeby przezwyciężyć główną przeszkodę - brak czasu. Analogi, szczególnie te najstarsze (a więc dla mnie najpiękniejsze) nie mają elektroniki, która w razie co podpowie "kolego, ta szybkość migawki to chyba nie w tym warunkach, co?" i to nawet w trybie M. Nie mają procesora, który zrobi wszystko, aby poprawić to co fotoamator czasami nawywija. Nie wybaczają błędów. W dodatku, na "karcie pamięci" zmieści się tylko 36 zdjęć a na ich zobaczenie będziemy musieli sobie trochę poczekać. To wszystko stanowi o magii i niezwykłości fotografii analogowej - jest jej największą zaletą i jednocześnie największym przekleństwem. Nie bez znaczenie jest też fakt, że jak już wykosztujemy się na aparat cyfrowy, to koszt jego użytkowania - zakładając, że nie będziemy nim rzucać - będzie równy kosztom prądu do ładowania akumulatorów. Do analoga trzeba dokupować filmy co 24 lub 36 zdjęć a dodatkowo płacić za możliwość ich zobaczenia. Zapewniam was jednak, że jak zagorzałymi fanami cyfry byście nie byli, do tego miejsca wrócicie przynajmniej raz, choćby po to, żeby postać sobie pod witryną i pooglądać te wszystkie cuda mechaniki.




Mowa o sklepie Foto-larson mieszczącym się w Hali Mirowskiej na piętrze, w pawilonie 21 - po wejściu od razu skręcamy w prawo i wchodzimy po schodach praktycznie prosto do sklepu. Firma nie ma strony internetowej, jednak można śledzić ją na Facebooku pod tym linkiem. Warto kliknąć "lubię to", ponieważ na fanpage'u są umieszczane wszelkie nowości w ofercie, a więc nowo odrestaurowane perełki wśród starych analogowych aparatów. Miejsce, mimo że to tylko pawilon z okienkiem tworzy magiczną atmosferę dla wszystkich miłośników pstrykania zdjęć. Dodatkowym plusem punktu jest obsługa. Po pierwsze człowiek naprawdę zna się na rzeczy (sam odnawia i serwisuje wszystkie te aparaty przed wystawieniem ich na allegro czy w sklepowej witrynie) i potrafi doradzić, jednocześnie mówiąc tak, że chciałoby się go słuchać cały czas - ciekawie i z ogromną pasją. Do tego wszystkiego jest zwyczajnie i po ludzku bardzo miły i cierpliwy.

W ofercie znajdziemy mnóstwo aparatów w każdej klasie i przedziale cenowym. Od tych tańszych i łatwo dostępnych jak zenity, zorki czy fedy, poprzez droższe canony, nikony, minolty, olympusy oraz oczywiście piekne, klasyczne leici a kończąc na takich perełkach jak Linhof Technika III. Jeśli już mamy aparat analogowy (lub właśnie go sobie kupiliśmy), z łatwością dobierzemy do niego nowy obiektyw, lampę błyskową czy wężyk spustowy. Jeśli jesteśmy naprawdę zagorzałymi fanatykami cyfry i to wszystko co napisałem powyżej nie robi na nas wrażenia, możemy liczyć na pojawiające się od czasu do czasu oferty używanych aparatów cyfrowych.


Jeśli w jakimkolwiek stopniu interesuje Was fotografia analogowa, ten sklep jest pozycją absolutnie obowiązkową. Jeśli nie mieliście, nie macie i nie będziecie mieć zamiaru rejestrować zdjęć na kliszy... zapraszam jeszcze goręcej! Bardzo możliwe, że całkowicie zmienicie zdanie. Jeśli nie, to przynajmniej zobaczycie jak kiedyś wyglądało robienie zdjęć, a sprzedawca - o ile czas mu pozwoli - na pewno chętnie odpowie na wasze pytania dotyczące wystawionego sprzętu. Prawie jak w muzeum, prawda? Z tą różnicą, że tutaj każdy "eksponat" możecie wziąć do ręki, całkiem za darmo!

UWAGA - sklep wystawia także na allegro: klik