środa, 23 kwietnia 2014

Thethering w Adobe Lightroom - podglądaj wykonywane zdjęcia na bieżąco, na dużym ekranie

Adobe Photoshop Lightroom to kombajn, którego żadnemu amatorowi fotografii nie trzeba chyba przedstawiać. Pozwala na katalogowanie zdjęć, przypisywanie im tagów, organizowanie w kolekcje zwykłe i tzw. inteligentne. Przede wszystkim jednak jest to dla mnie świetna wywoływarka RAWów, która w dodatku doczekała się ostatnio swojej wersji mobilnej, o czym pisałem tutaj. Dzisiaj chciałem jednak powiedzieć o jednej z funkcji, którą nie wszyscy muszą znać. Mowa oczywiście o tytułowym thetheringu.


Co to jest thethering?
Mówiąc najprościej - jest to stała komunikacja naszego aparatu z komputerem poprzez kabel USB, bardzo przydatna podczas sesji w studiu gdy chcemy móc obejrzeć każde zdjęcie zaraz po wykonaniu na dużym ekranie (w porównaniu do LCD aparatu) naszego monitora. Oczywiście thethering ma o wiele większe możliwości. Na ekranie widzimy aktualne ustawienia naszego aparatu, takie jak balans bieli, szybkość migawki czy wartość przysłony. Możemy również z poziomu Lightrooma wyzwolic migawkę. Po wykonaniu zdjęcia, każde z nich jest wyświetlane na monitorze i automatycznie zapisywane w określonej przez nas lokalizacji na dysku, którą możemy nazwać np. datą wykonywania zdjęć czy też imieniem modela/modelki. Oprócz tego, na każdym zdjęciu z automatu lub ręcznie możemy użyć jednego z wcześniej zdefiniowanych presetów obróbki. Podsumowując - opcja oferuje ogromne możliwości które doceni każdy bawiący się w fotografie studyjną, bez znaczenia czy będzie to portret czy też zdjęcie produktowe na allegro.

Jak to zrobić?
Bardzo prosto. Pierwszym krokiem jest sprawdzenie, czy nasz aparat jest w ogóle obsługiwany. Najlepiej zrobić to wpisując w Google model naszego aparatu w zestawieniu ze słowami "thethering lightroom". Powinny wyskoczyć albo bezpośrednie informacje, albo np. filmiki na YouTubie prezentujące nasz aparat w trakcie współpracy z Lightroomem, co oczywiście będzie oznaczało, że nasze przedsięwzięcie ma sens. Jeśli posiadamy Canona albo Nikona, najprawdopodobniej nie będzie żadnego problemu. Nawet amatorskie lustrzanki tych producentów są obsługiwane. Następnym krokiem jest instalacja Lightrooma - możemy pobrać najnowszą wersję na przykład stąd. Jest to oczywiście trial i będzie działać przez 30 dni oferując pełną funkcjonalność. Po tym czasie aby dalej z niego korzystać, należy go kupić. Najprawdopodobniej, jeśli czytasz ten poradnik program już posiadasz. Jeśli jednak nie, to mam stosunkowo dobrą wiadomość - Lightroom jest dość tani, szczególnie jeśli porównać go do innych programów Adobe służących do obróbki zdjęć. Na stronie oficjalnej możemy go kupić za 540 zł jednak gdy poszperamy po wujku Google i chociażby Allegro, z łatwością znajdziemy nieco starsze ale nadal wystarczające wersje już za mniej niż 300 zł. Sami przyznacie, że w porównaniu do chociażby Photoshopa nie są to wielkie pieniądze. Gdy już mamy wszystko przygotowane, wykonujemy poniższe kroki:

1. Uruchamiamy Adobe Lightroom, po czym wpinamy nasz aparat zwykłym kablem USB do komputera. Aparat uruchamiamy.

2. Z menu File w aplikacji wybieramy podmenu Thethered Capture i dalej Start Thethered Capture.


3. Pojawia się nam takie okno:


Session Name wpisujemy nazwę dla naszej sesji. Może być to dzisiejsza data, imię modelki/modela lub produktu któremu wykonujemy zdjęcia. Pełna dowolność;

Template wybieramy sposób nazewnictwa kolejnych zdjęć. Po wybraniu danego sposobu przy polu Sample pojawi się przykład tego jak będą wyglądały nazwy kolejnych zdjęć;

Destination to po prostu ścieżka, gdzie będą zapisywane wykonane zdjęcia;

Na samym końcu znajdują się pola Metadata gdzie określamy metadane, które będą przypisane do zdjęć oraz Keywords czyli po prostu słowa kluczowe wspólne dla całej sesji.

Po ustawieniu wszystkiego według potrzeb (do celów testowania możemy zostawić wszystko domyślnie - może oprócz lokalizacji abyśmy ją potem łatwo znaleźli :) ) naciskamy Ok.

4. Naszym oczom powinien pokazać się taki oto widok (poza nazwą modelu aparatu oczywiście):


UWAGA - Zanim nasz aparat zostanie wykryty może minąć chwila. Możliwe też, że byliśmy tacy szybcy, że włączyliśmy thethering zanim Windows zainstalował sterowniki naszego urządzenia. W takim wypadku należy ponownie uruchomić Lightrooma, wypiąć i wpiąć aparat i spróbować ponownie - to samo tyczy się także komputerów Mac.

Pasek, który się pojawi ma kilka pól. Z pewnością duża część z Was skojarzy je bez żadnego tłumaczenia, jednak jeśli ktoś nie ma teorii lub nie bawił się nigdy trybem manualnym w swoim aparacie wcale nie musi tego wiedzieć.

Pierwsze pole od lewej to oczywiście model naszego aparatu oraz nazwa sesji, którą wpisaliśmy w kroku poprzednim. Kolejne to: prędkość migawki w sekundach, wartość przysłony f/, wybrana czułość ISO oraz ustawiony balans bieli. Ostatnie pole to wybór presetu obróbki, który Lightroom będzie stosował do każdego zrobionego zdjęcia. Można to oczywiście zmienić w dowolnym momencie. Duży przycisk skrajnie z prawej strony to nasz wirtualny spust migawki. Działa dokładnie tak samo jak ten na aparacie - wyzwala migawkę i tym samym robi zdjęcie. Każda zmiana parametrów dokonana na aparacie będzie miała odzwierciedlenie na tym właśnie pasku.

Możemy teraz wykonać nasze pierwsze testowe zdjęcie.

5. Po krótkiej chwili oczekiwania (w zależności od szybkości naszej maszyny) powinniśmy zobaczyć nasze zdjęcie.


Zdaję sobie sprawę, że nie jest to szczyt ambicji, ma jednak służyć tylko za przykład :). Pasek przesłaniający w tym momencie część zdjęcia możemy oczywiście dowolnie przesuwać. Jeśli sama fotografia nadal jest za mała, możemy użyć całej dostępnej powierzchni ekranu wciskając na klawiaturze klawisz - wejdziemy wtedy w tryb pełnoekranowy.

Na sam koniec, pragnę jeszcze raz podkreślić, że szybkość z jaką będą pokazywały się zdjęcia zależy w znacznym stopniu od naszego komputera, ale także od złącza aparatu (np. różnica między USB 2.0 czy 3.0) czy szybkości karty pamięci. Dodatkowo, prace spowolni też nakładanie presetów do każdej fotografii.

Podsumowanie
Ten krótki poradnik w żadnym wypadku nie wyczerpuje tematu thetheringu. Mam jednak nadzieję, że przybliży on temat osobom słyszącym o takiej możliwości po raz pierwszy. Z pewnością możliwość tą docenią osoby aktywnie fotografujące w warunkach studyjnych. Pomaga to nie tylko w podglądzie na bieżąco ale także w utrzymaniu porządku w naszych zbiorach oraz pozwala zaoszczędzić czas tracony na zgrywanie i katalogowanie zdjęć po skończeniu sesji.

I na sam koniec - jeśli posiadacie lustrzankę amatorską, tak jak ja, przetestujcie to rozwiązanie dla samej zabawy, nawet jeśli do niczego innego wam się to nie przyda. Zapewniam, że chociaż przez chwilę można się poczuć jak we własnym studio :).